Bagno (proza życia)

Autor: Kajtek Herdyński, Gatunek: Proza, Dodano: 10 sierpnia 2010, 02:04:13

Dostałem niedawno pierwszy w życiu list odmowny z wydawnictwa (nie licząc innej, wcześniejszej jeszcze odmowy wysłanej dla odmiany esemesem). Rzecz dotyczyła powieści, którą wysłałem kilka miesięcy temu do Krytyki Politycznej. Redakcja podziękowała mi w nim za przesłanie tekstu i grzecznie oznajmiła, że decyduje się ksiązki nie publikować. List, ku mojemu własnemu zdumieniu niezmiernie mnie jednak ucieszył, nie dlatego, że ktoś potwierdził moje własne przekonanie, że Flaki są raczej kiepskie i do druku się nie nadają, ale dlatego, że ktoś tam, ‘po drugiej stronie’, uznał mnie za osobę piszącą; za ‘pisarza’, czy, niech będzię, kogoś, kto ‘pisarzem’ chce i próbuje zostać.

 

O taki dialog w tak zwanym środowisku, trudno. Wydawcy, krytycy, redaktorzy i nawet pisarze (szczególnie ci już przez kolegów redaktorów i krytyków uznani) nie mają w zwyczaju odpisywać na listy. I nie jest to kwestia dobrej czy złej literatury, to zwyczajnie kwestia wychowania, to kwestia szacunku. Ja sam wysłałem w życiu mniej więcej  sto tektów do redakcji czasopism i wydawnictw, z czego drukiem ukazała się może połowa. Reszta wylądowała w koszu bez odpowiedzi.

 

Być może jest tak, że doba trwa teraz krócej niż powiedzmy pięćdziesiąt, czy sto lat temu. Być może. Ale tak jak nikt z nas nie musi ślęczeć nad maszyną, żeby poprawiać własne błędy albo tworzyć kopie własnej twórczości, tak nikt nie musi brać do ręki pióra i smarować każdemu osobnych odpowiedzi, zaklejać kopert, spacerować w upalne popołudnia pod pocztowe skrzynki. Wystarczy przecież szablon, niech to będzie wzór emaila, kilka wzorów, w których zmieniamy jedynie nazwisko adresata. 30 sekund przy dobrym transferze, proste? I nie ma w tym wcale fałszywej sztuczności, przecież każda serdeczność przybiera kształty, każda, przynajmniej na początku, ubiera się w szablon. Wszyscy wiemy w czym wybierać, kiedy chcemy komuś okazać szacunek. Wiemy z jakiego repertuaru zachowań korzystać. Zresztą, co ja mówię? Chamstwa nie da się tłumaczyć brakiem czasu. Nie masz czasu to się nie baw, chyba że chodzi li tylko o twoją własną uciechę. Ale jeśli tak, to walenie konia w telewizor jest o wiele bardziej uczciwe, niż aranżowanie papierowych czy internetowych orgii. I nie chodzi wcale o to, żeby ktoś łechtał czyjąś próżność, spulchniał czyjeś rozjątrzone ego. Chodzi tylko o uznanie istnienia. Bo inaczej grzęźnie się w bagnie, bagno nie odpowiada, bagno wciąga, zaczernia horyzont, odbiera władzę, gasi wszystkie zmysły. Z bagnem nie podobna wejść w jakikolwiek dyskurs, z bagnem można tylko walczyć, czyli przegrać.

 

Piotrek Mierzwa powiedział mi ostatnio, powtarzając za kimś jeszcze, kogo nazwiska teraz nie pamiętam, że pisarz, poeta, w dzisiejszych czasach musi występować w potrójnej roli, twórcy, własnego redaktora i agenta. Żal, że dobry twórca – to już ja, nie Piotrek, ale Piotrek by mi zapewnie przyznał rację -  żal że dobry twórca musi się spełniać w innych jeszcze rolach, jeśli chce, by go czytano. Ze mnie na przykład twórca dośc średni, redaktor żaden, agent absolutnie chujowy.

 

Zbigniew Herbert, jak mówi opowieść, nie wiem czy prawdziwa czy kompletnie zmyślona, u schyłku swojego życia wpadł na pomysł, aby pozwać swoich wszystkich wydawców do sądu o to, że na starość przyszło mu żyć w biedzie. Jest w tej opowieści coś tragicznie pięknego. Być może my (my, wszyscy odrzuceni bez dpowiedzi), możemy, chćby metaforycznie, pozwać wszystkie redakcje do sądu, o to, że milczą, że mają nas w dupie (nie naszą twórczość, każdy z nas ma sporo twórczości w dupie), o odwrócone plecy, o zatrzaśnięte drzwi. Redakcja nie odpowiada, nie recenzuje i nie tłumaczy. To ja przetłumaczę: redakcja informuje: chcesz to chodź, ale jak nam się nie spodobasz, to wypierdalaj i nie zawracaj gitary.

 

A zatem, co zrobić w tej – jak śpiewa Włochaty – pieprzonej sytuacji? Bojkotować? Bojkot to ładne słowo, ale tutaj na nic panieńskie fochy. Ale można, owszem, jeśli się takiego wydawcę, czy redaktora, którego się zna z popisów i pod popisami podpisów, spotka na ulicy Krakowa, Warszawy, czy choćby Rzeszowa, dać, choćby dosłownie, po mordzie. Bo pluć przecież nie wypada.

Komentarze (12)

  • Sądzą po tym, co przeczytałam powyżej, powieść Flaki powinna być naprawdę dobra i mam nadzieję, że wydawnictwo się opamięta. Bo na pewno nie jest głupia.

    • . .
    • 10 sierpnia 2010, 08:34:41

    "Ja sam wysłałem w życiu mniej więcej sto tektów do redakcji czasopism i wydawnictw, z czego drukiem ukazała się może połowa"

    Niech narrator nie narzeka. To co wyżej to zajefajna skuteczność. Powaga.

  • Zgadzam się z Tobą Kajetanie. Redakcje bardzo często nie odpowiadają.

  • Absolutnie nie narzekam, to zreszta były prawie zawsze wiersze (może 50 wierszy nie osobnych publikacji, zreszta cześć się powtarzala), chodziło mi raczej o proporcje: teksty odrzucone pozostają prawie zawsze bez odzewu, bez odpowiedzi, chociaż dwa razy zdarzyło mi się, ze teksty zostały opublikowane i tez mnie o tym w ogóle nie poinformowano. A autor potrzebuje odpowiedzi: informacja o odrzuceniu jest bardzo potrzebna, bo jest mimo wszystko uznaniem istnienia, olanie pozostawia poczucie niepewności, osamotnienia, oczekiwania etc.

    • . .
    • 10 sierpnia 2010, 13:35:57

    To tak jak z szukaniem pracy (zakładając, że pisanie to nie źródło utrzymania)

  • A tutaj w Anglii, zazwyczaj dostaje się listy odmowne, z podziekowaniami etc, jeśli się szuka pracy (tak przynajmniej było jeszcze kilka lat temu, teraz nie wiem).

  • No spoko kwestia; dobitnie napisane, prosto i dobitnie.

  • Kajetanie, może za bardzo chcesz wprowadzić w Polsce kulturę zachowania z Anglii. Polska to całkowicie inny kraj. I daleko nam od standardów ich "obsługi klientów". Pamiętaj, że za nami są lata pereelu.

  • W czasach peerelu odpisywano na listy, i nawet odsylano maszynopisy ;)

  • Tak tak. Mam taki list.Z Dialogu.

  • Nic dodać nic ująć ,pani Wanda powiedziała wszystko.
    Dobrze napisane.
    Pozdrawiam :):)

  • Dziękuje za lekturę i komentarze

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się